Jeśli zawsze wydawało Ci się, że praca tłumacza nie może być ekscytująca, to mam nadzieję, że ten artykuł pokaże Ci zupełnie inną perspektywę 😉 Jak w każdym zawodzie, pewne elementy są powtarzalne, ale w ogólnym ujęciu różnorodność jest ogromna i nie można się nudzić! Zawód tłumacza, a w szczególności tłumacza przysięgłego, wymaga nie tylko doskonałej znajomości języka obcego i ojczystego, ale też elastyczności, wiedzy z różnych dziedzin i świetnej organizacji biznesowej. Nic dziwnego, że tłumacza przysięgłego można porównać do „człowieka renesansu” 🙂
Spis treści:
TogglePoranek: maile, telefony i praca administracyjna
Dzień często zaczynam od zaległych tematów z dnia poprzedniego: odpowiadam na maile i zgłoszenia Klientów z poprzedniego wieczora, odbieram telefony lub oddzwaniam, planuję priorytety na resztę dnia i tygodnia. Praca tłumacza przysięgłego wymaga organizacyjnej samodyscypliny i nierzadko umiejętności żonglerki zleceniami niczym elementami kostki Rubika. Jeśli np. planowałam zająć się nowym projektem, ale właśnie dzwoni Klient, który pilnie potrzebuje dotłumaczenia jeszcze 2 dokumentów do kompletu innych z poprzedniego tygodnia, to wiem, że muszę pomóc najpierw jemu, aby mógł doprowadzić swoją sprawę urzędową do końca. W międzyczasie pojawia się zapytanie od notariusza, czy zdążę przyjechać na czynności za godzinę do centrum i cały plan znów wymaga przemeblowania. Skuteczne ustalanie priorytetów, elastyczność oraz umiejętność oszacowania, ile czasu potrzebuję na zrealizowanie danego tłumaczenia to podstawowe elementy, dzięki którym rzadko odmawiam Klientom i jestem w stanie dopiąć wszystko na ostatni guzik!
Południe: tłumaczenie ustne, czyli czynności “w terenie”
Czynności notarialne zwykle umawiane są w godzinach okołopołudniowych, nauczyłam się już nie blokować tych godzin innymi sprawami. Przed pojechaniem na tłumaczenie aktu do kancelarii notarialnej zawsze staram się poprosić o przesłanie wcześniej draftu i zapoznać się z treścią, której dotyczyć będzie czynność. Oczywiście, szkielet aktu np. najmu okazjonalnego sam w sobie jest dość powtarzalny, ale każdy notariusz formułuje treści po swojemu, czasem bardziej szczegółowo, a czasem mniej – lubię być przygotowana i wiedzieć, że na miejscu nic mnie nie zaskoczy (a przynajmniej jak najmniej;)).
Jestem zawsze na czas, a staram się być nawet i przed czasem, aby przywitać Klienta na miejscu i wyjaśnić aspekty formalne tego, jak przebiegnie czynność i tłumaczenie. Zawsze pamiętam o tym, że celem nadrzędnym jest to, aby Klient wiedział co podpisuje, tłumacząc ustnie mam więc na względzie dobranie rejestru językowego tak, aby przekaz był wierny, a zarazem przyjazny w odbiorze. Zdaję sobie sprawę, że większość moich Klientów to wcale nie Amerykanie lub Anglicy, ale posługujący się świetnie angielskim obcokrajowcy z szeregu innych krajów, a ich język ojczysty jest na tyle rzadki, że znalezienie tłumacza byłby niezwykle utrudnione. Muszę więc brać poprawkę na to, że treści prawnicze w umowach czy klauzulach mogą być dla nich wyzwaniem i staram się upewniać, czy to, co przetłumaczyłam jest jasne i czy mają jakieś pytania.
Popołudnie i wieczór: tłumaczenie pisemne i marketing
Często po południu, już po czynnościach notarialnych lub tłumaczeniu ustnym na rozprawach sądowych, otwiera się przestrzeń na tłumaczenie pisemne. Tempo trochę zwalnia, zacisze domu lub biura pomaga się skupić na analizie tekstu i na spokojnie przygotować profesjonalne tłumaczenie.
Często czytane:
W tłumaczeniu pisemnym tłumacz przysięgły tłumaczy wszystko! Każdy element graficzny, odcisk pieczęci, kod kreskowy, podpis. Elementy te muszą być dokładnie opisane i idealnie, gdyby układ graficzny tłumaczenia oddawał lub chociaż przypominał ten w oryginalnym dokumencie. Wiąże się to nieraz z “zabawą” w edycję tekstu, justowaniem, przesuwaniem i innymi sztuczkami graficznymi – tłumaczenie musi być czytelne i precyzyjne. Potem drukowanie i pieczętowanie. Nie zliczę razy, gdy nagle rozmazała mi się pieczęć albo wysechł tusz na poduszcze i pieczęć się nie odbiła, w związku z tym drukuję od nowa… Na koniec często dochodzi jeszcze skanowanie, jeśli Klient życzy sobie otrzymać też taką wersję, poza papierową. Na wszystkie te czynności trzeba znaleźć czas i uwzględnić w przekazanym Klientowi terminie realizacji.
Na koniec dnia, gdy jeszcze zostanie czas i siły, warto poświęcić chociaż godzinkę na marketing, poprawki na stronie internetowej czy wpis na blogu;), opublikowanie treści w mediach społecznościowych, a czasem też na rozwój zawodowy: webinar, szkolenie lub merytoryczny artykuł w dziedzinie tłumaczeń.
Dzień tłumacza przysięgłego
Jak widać, praca tłumacza przysięgłego nie pozwala się nudzić. Tłumaczenia pisemne przeplatają się z ustnymi, należy dbać o obsługę klienta, sprawy administracyjne i organizacyjne swojej działalności, pilnować kalendarza, odpowiadać na telefony, pamiętać o marketingu i cały czas się doszkalać. Dobra organizacja pozwala ujrzeć światełko w tunelu pełnym chaosu i z czasem wyrobić sobie swoje sposoby na łatwiejsze i skuteczniejsze działanie. Jedno jest pewne: nie ma mowy o rutynie!
Nazywam się Agata Rogalińska i jestem tłumaczką przysięgłą języka angielskiego, wpisaną na listę Ministra Sprawiedliwości pod numerem TP/98/24.
W ramach marki Textologic oferuję kompleksowe usługi językowe: tłumaczenia pisemne i ustne (poświadczone i zwykłe) oraz konsultacje językowe online dla dorosłych.
